Zagrabiona historia Solidarności. Został tylko mit – Bruno Drwęski – 2020
Bruno Drwęski – politolog, historyk i publicysta specjalizuje się w dziejach europejskiego ruchu robotniczego. W „Zagubionej historii Solidarności” próbuje odmitologizować najnowszą historię Polski i dodać do niej kontekst pomijany lub wręcz ukrywany przez zwolenników legend tego przełomowego okresu naszej historii.

Autor przedstawia Polskę jako swoistego konia trojańskiego w Bloku Wschodnim, który miał za pieniądze ze Stanów stworzyć podwaliny pod zachodni kapitalizm.
Jest to oczywiście jakaś interpretacja historii, z którą można się zgadzać lub nie, ale jest tu podanych wiele danych, na podstawie których można sobie to samodzielnie zanalizować – np. kwoty wsparcia polskich struktur podziemnych, z których Solidarność nigdy nie chciała się rozliczyć – co jest przecież faktem historycznym.
W tym kontekście późniejsza terapia wstrząsowa na polskim społeczeństwie i tzw. dziki kapitalizm, połączony z wyprzedażą polskich przedsiębiorstw za ich 10-15% realnej wartości, stawia pod znakiem zapytania bezinteresowność ówczesnych decydentów. W końcowym rozrachunku to oni byli faktycznymi największymi beneficjentami transformacji ustrojowej.
Rzadko kiedy przecież bywa, żeby ktoś bezinteresownie dotował opozycję obcego kraju na tak wielką skalę. Jak by nie patrzeć następstwem czasowym tych działań było oddanie za bezcen dorobku dwóch pokoleń Polaków oraz tragedia osobista wielu obywateli, którzy nagle znaleźli się na bruku, bez przygotowania i jakichkolwiek realnych osłon socjalnych.
Jest tu w tej pozycji też głęboki rys historyczny Polski Ludowej od jej początków. Jeśli ktoś postrzegał socjalizm jako system całkowicie niewydolny, to powinien odświeżyć swoją wiedzę historyczną o informacje na temat tempa odbudowy kraju ze zgliszcz II Wojny Światowej. Najmocniej zniszczony kraj wstawał z ruin najszybciej ze wszystkich państw powojennej Europy.
To samo przeżyliśmy w epoce Gierka, gdzie tempo uprzemysłowienia i ogólnokrajowych inwestycji bił wszelkie rekordy na tle Europy (równoczesne błędy w zarządzaniu i kierowaniu gospodarką to nieco inny temat).
Autor podkreśla też, że pojawienie się zachodnich dotacji zapoczątkowało w ogóle zwrot Solidarności w stronę kapitalizmu. Wcześniej nawet w postulatach strajkowych pojawiały się wyłącznie próby poprawy socjalizmu i eliminacja jego wypaczeń. Nikt nie patrzył wcześniej w stronę typowo zachodnich rozwiązań, doceniając zdobycze rodzimego socjalizmu.
Legenda Solidarności głosi, że był to ruch największych patriotów, któremu po prostu zabrakło wiedzy i umiejętności, by przeprowadzić kraj przez zmiany ustrojowe lepiej i mniej boleśnie dla społeczeństwa, ale patrząc od nieco mniej ideologicznej strony, był to też okres bez precedensu w historii Narodu, gdy cały jego powojenny dorobek (mienie wspólne, czyli niczyje) można było pozyskiwać całymi garściami bez niczyjego protestu ani jakiejkolwiek wyceny.
Ci, którzy najmocniej lansowali się na bezinteresownych patriotów, zwykłe czerpali też największe profity z tego okresu dzikiej transformacji.
Dostaje się też Kościołowi, który pełnił wcześniej rolę kolportera zachodniej pomocy i wsparcia. Do dziś nie wiadomo ile procentowo z tych przekazywanych środków rzeczywiście trafiało do końcowego odbiorcy, a ile pompowało „potęgę” polskiego Kościoła. Brak jakiejkolwiek transparentności w tym temacie ciągnie się za Kościołem po dzień dzisiejszy.
Jest tu też wiele ciekawostek z okresu transformacji np. zachowania polityków. Solidarność, która była w całej Europie wielkim powiewem świeżości i nowoczesności na poważnie wywoływała konsternację wielu zachodnich polityków, gdy rozmawiano z Lechem Wałęsą, a ten dzielił się z zebranymi np. swoją wzniosłą wizją roli kobiety w nowoczesnym świecie, która powinna tylko stać przy garach, sprzątać i wychowywać dzieci.
Tego typu konfrontacje studziły entuzjazm Europy i wprowadzały zdumienie. Dziwna to była nowoczesność z tak mocno konserwatywnymi wartościami.
Książka warta przeczytania, chociażby dla kontrastu z jedynie słuszną interpretacją wielkiego polskiego zwycięstwa nad komunizmem, które obowiązuje oficjalnie w naszym politycznym obiegu.
