www.1939.com.pl – Marcin Ciszewski – 2008
Polski batalion wzmocniony nieadekwatnymi do działania tak małej formacji siłami (artyleria, śmigłowce bojowe, rozpoznanie, saperzy, pododdział GROMowców, logistyka z zapasami amunicji, jak na długą wojnę i… tajemniczy wóz amerykańskich sił specjalnych do wytwarzania osłony siłowej ochranianego pododdziału) udają się na poligon, by zgrać działania w ramach tego dziwacznego tworu.

Bezpośrednio po ćwiczeniach, żołnierze mają wyruszyć do Afganistanu, by w ramach realizacji punktu 5 Paktu Północnoatlantyckiego, wspomóc wojska amerykańskie w walce ze światowym terroryzmem.
W trakcie testu nowatorskiej broni amerykańskiej dochodzi jednak do wyładowania atmosferycznego w czasie nadciągającej burzy i przy włączonej ochronnej kopułę następuje nieoczekiwana reakcja elektroniki na silny impuls elektryczny. Cały batalion przenosi się w czasie do 1 września 1939 roku.
Żołnierze chaotycznie odpierają niespodziewany atak archaicznie wyposażonego pododdziału Wermachtu, myśląc początkowo, że to jakaś dramatyczna pomyłka filmowców lub coś równie nieprawdopodobnego, ale dającego się wytłumaczyć w miarę racjonalnie.
Szybko jednak dochodzą do konkluzji, że jedynym logicznym wytłumaczeniem zdarzeń, jakie się rozgrywają wokół nich, jest fakt, że uzbrojony po zęby w najnowocześniejszą broń XXI wieku pododdział o sile ognia niewyobrażalnej blisko 70 lat temu… znalazł się w centrum działań bojowych atakujących sił III Rzeszy 1 września 1939 roku.
Jak się później okazuje… nie jest to żaden przypadek.
Powieść niesamowita. Pomysł nieprzeciętny. Natychmiast uruchomiła się cała rzesza „ekspertów” wypominających autorowi drobne potknięcia i historyczne i fachowe. Czasem za duża wiedza bardziej przeszkadza niż pomaga w dobrej zabawie.
Bo kilka potknięć historycznych całkowicie tonie we wciągającej fabule, którą śledzi się z zapartym tchem. To jak rekordowy skok na skoczni narciarskiej, przy którym malkontenci usiłują doczepić się do telemarku, który przy długości skoku całkowicie traci jakiekolwiek znaczenie.
To wspaniała książka. Realistyczne opisy, prawdziwe uczucia. W recenzjach pojawiają się zarzuty, że bohaterowie szablonowi. Nie są szablonowi. Zachowują się bardzo naturalnie jako żołnierze. Ktoś, kto w wojsku nigdy nie był może oczekiwać od żołnierzy większej fantazji, hollywoodzkich uniesień, przemyśleń, pokazowych min i pozowania, ale w wojsku tego nie ma. A przynajmniej nie było tego w roku 2007, gdy w linii służyli sami faceci, którzy czuli średnią chęć imponowania sobie wzajemnie napinaniem różnorakich muskułów.
Niczego sztucznego tam nie ma. Autor po mistrzowsku opisuje pole walki, gdzie spotykamy potężnie opancerzone śmigłowce bojowe z podwieszonymi wielkokalibrowymi działami i rakietami, walczące u boku ułanów na koniach. Coś… nieprawdopodobnego.
Co chwilę jakaś fundamentalna zmiana okoliczności, nieprzewidywalne zdarzenia i ciągle nieustanna walka o powrót do współczesności, do której… nie każdy z żołnierzy chce powracać.
Po drodze dziwne epizody, z osobistą wizytą u marszałka Rydz-Śmigłego włącznie. Słowem: Nieprzeciętna uczta wojenna, choć sprzed blisko siedmiu dekad, to z drugiej strony bardzo współczesna, co jest nie tylko znakomitym miksem literackim, ale i zdumiewającą konfrontacją w wyobraźni autora sił i środków walki dwóch różnych epok historycznych.
W dodatku wyjątkowo udana!
Jeśli lubisz podobne klimaty
Interesują Cię thrillery polityczne, służby specjalne, Rosja, NATO i zakulisowe operacje? Sprawdź również „Departament Theta” — thriller szpiegowski Adama Podkowy o scenariuszu, który wydaje się niebezpiecznie możliwy.
Poznaj „Departament Theta”
