Wrony – Petra Dwořáková – 2021
Czeski bestseller.

Książka wstrząsająca, choć opowiadana tak, jakby nic nadzwyczajnego się akurat nie działo.
Z pozoru zwykła czteroosobowa rodzina. Przeciętna. Matka staje na głowie, żeby w domu panował porządek i ład, żeby wszystko miało swoje miejsce. Ojciec zapracowany… nic nietypowego.
Mają dwie córki. Kasie i Basie.
Kasia – trochę starsza, jest oczkiem w głowie mamy. Jest tą „lepszą”, bardziej poukładaną córką, którą dwunastoletnia Basia powinna naśladować i brać za wzór.
A Basia to bałaganiara, która nic nie potrafi zrobić prawidłowo i zgodnie z instrukcją.
Matka jest przy niej w dwóch stanach wnerwienia – pierwszy, w którym drze się na córkę osobiście, próbując ją „czegoś w życiu nauczyć” i drugi, gdy napuszcza męża, żeby zainteresował się wychowaniem córki osobiście.
A metoda jest tylko jedna.
Dla Baśki wszystko wydaje się w porządku. Jest wina, jest kara. Opisuje swoje życie w wypracowaniu szkolnym i wspomina o metodach wychowawczych ojca, niejako przy okazji. To nie jest oskarżenie, bo przecież jak dziecko zasłuży, to takie dyscyplinowanie jest normalne.
Pedagodzy postanawiają wybadać dziecko, ale w taki sposób, żeby dziewczynka w pierwszej kolejności zrozumiała, że jak potwierdzi, że pisała prawdę, trafi do domu dziecka, a ojciec nawet do więzienia.
Pedagodzy otrzymują więc wyczekiwane potwierdzenie, że problem nie istnieje i kamień spada im z serca.
Basia jest wybitnie uzdolniona plastycznie, co matkę denerwuje, bo Kasia przecież też, a nikt nie chce tego dostrzec.
Nauczyciel od plastyki kieruje ją do szkoły artystycznej. Jakaś „głupia wychowawczyni” zadaje durnowate pytania na wywiadówce o podobno widziane przez koleżanki Basi ślady jej pobicia.
Wyłudzono w ten niegodny sposób zgodę matki na zajęcia artystyczne córki, którym ta jest przeciwna. Po co im takie bzdury?
Pobicia są coraz dotkliwsze. A ojciec sadysta zaczyna przejawiać skłonności pedofilskie. Do molestowania nie dochodzi chyba tylko dlatego, że mężczyzna nie znalazł jeszcze pomysłu jak się do tego zabrać.
W chwili słabości Basia skarży się nauczycielom w szkole artystycznej. Chodzi tylko o pobicia, bo innych zarzutów Basia nie postawi, nie do końca świadoma, co się działo.
Ci wspierają ją i pocieszają.
Za oknem jej pokoju na wysokim drzewie przesiaduje Wrona, którą dziewczynka z artystyczną duszą od dawna obserwuje.
Pewnego dnia matka kręci następną aferę, czując się do tego stopnia bezradna postępowaniem tej gorszej córki, że nieodzowna wydaje się natychmiastowa interwencja ojca.
Ten drze się wchodząc po schodach, wnerwiony do czerwoności, że tak ją spierze jak jeszcze nigdy.
Dziewczynka uśmiecha się. Czuje, że zamiast ramion wyrastają jej skrzydła…
