Trybunał Konstytucyjny. Od Julii do Godzilli

Trybunał Konstytucyjny PiS nie powstał jednego dnia. Najpierw trzeba było wymienić ludzi, potem nauczyć Trybunał, które problemy są naprawdę ważne, a na końcu zostawić kogoś, kto przypilnuje interesu.
PiS nie zlikwidował bowiem Trybunału Konstytucyjnego. Po co niszczyć urządzenie, skoro można wymienić operatora?
Zaczęło się w 2015 roku. PO na odchodne próbowała obsadzić nielegalnie dwa miejsca w TK, których obsadzać nie powinna. PiS postanowił naprawić bezprawie i ukarać przestępców – obsadził stanowisk pięć (dwa legalnie, trzy nielegalnie – dla równowagi odwetowej).

Bo złodziejstwo dwóch stołków najlepiej naprawić kradzieżą trzech.
Prezydent Andrzej Duda odebrał ślubowanie od nowych sędziów nocą, tuż przed rozprawą TK dotyczącą właśnie ich wyboru.
Pierwsza zasada państwa prawa: kto pierwszy złoży przysięgę przed śniadaniem, ten sędzia!
Potem był jeszcze stary, nieprzyjazny Trybunał Andrzeja Rzeplińskiego. Wydawał wyroki, które rządowi się nie podobały.
Beata Szydło znalazła rozwiązanie.
Nie publikować wyroków sprzecznych z potrzebami PIS!
Julia Przyłębska i zmiany składów Trybunału Konstytucyjnego
W grudniu 2016 roku przyszła Julia Przyłębska i zaczęła się prawdziwa reforma.
W pierwszych dwóch miesiącach jej urzędowania wydano 53 zarządzenia zmieniające składy w 49 sprawach. W 45 po zmianach pojawiali się sędziowie wybrani przez nową większość.
Czasami ze składu wypadał jeden sędzia. Czasami dwóch. W sprawie P 44/15 wymieniono przewodniczącego i dwóch pozostałych.
Trzech sędziów przeszkadzało. Na szczęście skład był trzyosobowy.
Później Helsińska Fundacja Praw Człowieka dostała większy zestaw danych. 885 spraw ze zmianami składów. Co najmniej 176 zmian, których nie wyjaśniały śmierć sędziego, koniec kadencji ani inne oczywiste przyczyny.
Czyli Trybunał Konstytucyjny PiS miał zadziwiająco wysoką rotację jak na instytucję, w której sędziów powołuje się na dziewięć lat.
KRS. Stary model zły, model PiS dobry
Tu system pokazał pełnię możliwości.
Do TK trafia sprawa starego modelu Krajowej Rady Sądownictwa. Ze składu znika Leon Kieres, pojawia się Julia Przyłębska. Ostatecznie orzeka pięciu sędziów wybranych przez większość PiS.
TK podważa stare rozwiązania. PiS przebudowuje KRS.
Potem do Trybunału trafia pytanie, czy nowy model KRS wprowadzony przez PiS jest konstytucyjny.
Jest. Jeszcze jak!
Najpierw monter kazał wymienić instalację. Potem zamontował własną i wystawił jej certyfikat.
Julia Przyłębska kontra Julia Przyłębska
Jeszcze piękniejsza była sprawa K 7/17.
Trybunał miał zajmować się zarzutami dotyczącymi procedury wyboru… Julii Przyłębskiej na prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
Skład funkcjonował już oczywiście pod kierownictwem Julii Przyłębskiej.
Kontrola wewnętrzna nie stwierdziła nieprawidłowości w działalności kontroli wewnętrznej.
Mariusz Kamiński i prawo łaski
Andrzej Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego, zanim jego wyrok stał się prawomocny. Sąd Najwyższy uznał, że jest z tym pewien drobiazg: nie można ułaskawić skazanego, zanim zostanie prawomocnie skazany.
Problem trafia do Trybunału Konstytucyjnego.
K 9/17 znalazła się później wśród spraw wskazanych przez HFPC, w których zmiana składu prowadziła do większości sędziów wybranych po 2015 roku.
Trybunał pomógł szeroko odczytać prezydenckie prawo łaski – Kamiński nie mieścił się w drzwi, więc poszerzono futrynę.
Służby i kontrola operacyjna
Sprawa K 9/16 dotycząca kontroli operacyjnej miała trafić przed pełny skład. Potem pełny skład przestał być potrzebny.
Usunięto Stanisława Rymara, sprawozdawcą został Mariusz Muszyński, a zamiast pełnego składu wystarczyło pięciu sędziów. Sam Muszyński tłumaczył później, że jedną z sytuacji uzasadniających zmianę sprawozdawcy może być brak akceptacji składu dla przygotowanego projektu.
To jest piękne odkrycie polskiej myśli prawniczej. Jeżeli sędziowie nie chcą twojego wyroku, problemem mogą być sędziowie.
Michał Dworczyk i „Julia P.”
Potem wyciekły maile Michała Dworczyka. W jednym z nich minister miał raportować Mateuszowi Morawieckiemu rozmowę z „p. Julią P.” dotyczącą konkretnych spraw będących w TK.
- Emerytki z rocznika 1953.
- Świadczenia opiekuńcze.
- Służebność przesyłu.
Przy sprawach podawano możliwe skutki finansowe: od setek milionów do miliardów złotych. Była też mowa o terminach i sędziach.
Autentyczności tego konkretnego maila formalnie nie potwierdzono, więc nie wiemy, czy rozmowa przebiegała dokładnie tak.
Wiemy za to, że wskazane sprawy rzeczywiście znajdowały się w TK, a terminy niektórych rzeczywiście przesuwano.
Trybunał był niezależny. Rząd najwyraźniej tylko sprawdzał status zamówienia.
Aborcja. Decyzję podejmie ktoś inny
PiS przez lata miał większość parlamentarną umożliwiającą zmianę ustawy aborcyjnej.
Nie zmienił. Sprawę wysłali do TK posłowie. Trybunał Julii Przyłębskiej zrobił to za nich w 2020 roku.
Dzięki temu politycy mogli później tłumaczyć społeczeństwu, że przecież to nie oni.
PiS zamówił. Trybunał dostarczył. Nadawca nie przyjął zwrotu.
Trybunał Konstytucyjny PiS kontra Unia Europejska
Potem zaczęły przeszkadzać TSUE i prawo europejskie. Premier Mateusz Morawiecki wystąpił więc do TK.
Trybunał w sprawie K 3/21 uznał określone sposoby interpretacji części Traktatu o Unii Europejskiej za niezgodne z polską konstytucją.
Kiedy nie podoba ci się sędzia — zmieniasz skład. Kiedy nie podoba ci się sąd — kwestionujesz sąd. Kiedy nie podoba ci się prawo europejskie — odkrywasz, że Europa się nie zna.
I wtedy pojawił się on.
Bogdan Święczkowski. Nadchodzi „Godzilla”
Prokurator Krajowy. Pierwszy zastępca Zbigniewa Ziobry. Człowiek stojący przez lata na szczycie aparatu prokuratorskiego dobrej zmiany. W 2022 roku został sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
Bo naturalnym miejscem awansu bezpośredniego podwładnego ministra sprawiedliwości jest oczywiście niezależny organ kontrolujący władzę.
Dwa lata później Andrzej Duda zrobił Święczkowskiego prezesem TK. I Godzilla – jako wybitny Sędzia o nieposzlakowanej besstronności – zaczął pilnować apolityczności TK.
Wybory kopertowe. TK kontroluje kontrolujących
Sejm chciał zbadać wybory kopertowe rządu PiS. Sprawa trafia do Trybunału.
Skład:
- Julia Przyłębska.
- Krystyna Pawłowicz.
- Bogdan Święczkowski.
TK uznaje kwestionowany zakres działania komisji za niekonstytucyjny.
Komisja chciała skontrolować PiS. Na szczęście PiS wcześniej przygotował organ kontrolujący komisję.
Immunitet Bogdana Święczkowskiego
A potem prokuratura zainteresowała się samym Święczkowskim. Chciała postawić mu zarzut związany z poleceniem pozyskiwania i kopiowania materiałów z inwigilacji Romana Giertycha, w tym objętych tajemnicą adwokacką.
Do tego trzeba było uchylić Święczkowskiemu immunitet. Decydował Trybunał.
Wynik:
0 za.
10 przeciw.
Prokuratura Krajowa podała następnie, że tylko trzech głosujących zapoznawało się z niejawnymi materiałami, a żaden nie zapoznał się z ich całością. Najwyraźniej materiał dowodowy miał jedną wadę: mógł wpłynąć na decyzję.
Trybunał Konstytucyjny PiS po dziesięciu latach
I tak dochodzimy do roku 2026.
Julia Przyłębska znalazła się pod lupą prokuratury w związku ze zmianami składów. Bogdan Święczkowski sam znalazł się na celowniku śledczych.
HFPC po pięciu latach walki wydobyła dokumentację setek zmian składów. A Trybunał Konstytucyjny PiS, który miał kontrolować polityków, przez lata zadziwiająco często zajmował się rozwiązywaniem ich problemów.
PiS nie zniszczył Trybunału Konstytucyjnego. To byłoby marnotrawstwo.
Zrobił z niego assistance.
- KRS? Pomożemy.
- Kamiński? Pomożemy.
- Komisja śledcza? Pomożemy.
- Prokurator chce prezesa? Immunitet w pakiecie.
Godzilla pilnuje wejścia
W 2026 roku Sejm wybrał nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Teoretycznie sprawa prosta: są wybrani, więc powinni orzekać.
Teoretycznie.
Bogdan Święczkowski odmówił dopuszczenia części z nich do wykonywania obowiązków, argumentując, że nie złożyli ślubowania przed prezydentem.
Problem polegał na tym, że prezydent nie chciał tego ślubowania przyjąć.
Czyli powstał model idealny:
- prezydent nie przyjmuje ślubowania,
- prezes TK nie dopuszcza bez ślubowania,
- a potem wszyscy tłumaczą, że przecież sędziowie sami nie spełnili warunków.
Prokuratura wszczęła w tej sprawie postępowanie dotyczące niedopuszczenia czterech sędziów do orzekania.
Święczkowski natomiast nie wyglądał na człowieka pogrążonego w konstytucyjnych rozterkach. Gdy dwoje nowych sędziów zaczęło kwestionować jego działania, zapowiedział analizę odpowiedzialności dyscyplinarnej i zawiadomienia do prokuratury.
Godzilla nie tylko pilnuje bunkra.
Godzilla decyduje, kto w ogóle może wejść do środka.
A Konstytucja?
To PIS będzie ustalał, co w niej jest tak naprawdę napisane!!! Na wieki wieków…

