Przepis na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego wg Jarosława Kaczyńskiego

Poniższa rekonstrukcja ustaleń oparta jest o szeroko zakrojone badania naukowe amerykańskiej firmy światowego formatu, która to, między innymi, była nieoficjalnym konsultantem dla Komisji Antoniego Maciarewicza w kwestii bomb termobarycznych udowadniających dyskretny wybuch poddźwiękowy aktywowany mgłą.
Zapis rozmowy jest powtórnym tłumaczeniem z języka angielskiego najwybitniejszych polskich tłumaczy, zatrudnianych wcześniej przez PiS, między innymi do obsługi spotkań roboczych między Kopalnią Turów a czeską stroną sporu o skutki działań kopalni (tym razem cytowani politycy nie zgłaszali protestów w czeskim stylu: „Ja tego nie powiedziałem!” – co oznacza, że poziom tłumaczenia jest wyższy niż standardowy).
Zrekonstruowana rozmowa w ramach konsultacji Prezes Rady Ministrów z czołowymi rządowymi doradcami, wybranymi spośród najwybitniejszych znawców prawa (rok 2016):

– Obecny prezes TK profesor Rzepliński jest reliktem czasów minionych, gdy to o prawie decydowały bezduszne przepisy w całkowitym oderwaniu od społecznych oczekiwań naszych. Nie może tak być, żebyśmy nie mogli konstruować ustaw tak ważnych dla społeczeństwa, że nawet ważniejszych, niż Konstytucja, która jak wiemy nie gwarantuje nam takiego prawa, które powinno być nam zagwarantowane.
Jak trafia na nas skarga do takiego Trybunału, to nikt tam nie patrzy, że społeczeństwo popiera te dobre zmiany, tylko że nie przewidziano ich w Konstytucji. No jakby przewidziano, nie musielibyśmy przecież zmieniać Konstytucji Ustawą, to chyba wydaje się być logiczne dla wszystkich, tylko nie dla pana Rzeplińskiego.

– No tak, panie Prezesie, ale to właśnie o to chodzi, żeby to ustawa nie była sprzeczna z Konstytucją, a nie odwrotnie. On ma tego pilnować.

– No to niech pilnuje, ale nie tak, żeby wykazywać coś, co z jednej strony będzie sprzeczne z Konstytucją, a z drugiej jeszcze to jego wykazanie będzie w dodatku sprzeczne z naszą linią ustawodawczą. No jedną sprzeczność jeszcze można zrozumieć, ale dwie?
Potrzebujemy takiego Prezesa Trybunału Konstytucyjnego, który rozumie, że ustawa nie tylko powinna być zgodna z Konstytucją ale i przede wszystkim Konstytucja nie powinna być niezgodna z ustawą. I takie rzeczy przede wszystkim wyłapywać.
Takiego, z którym da się zawczasu ustalić, co powinno być orzeczone dla dobra Polek i Polaków, i żeby nam Konstytucją później nie wymachiwali ci, co nic z tej Konstytucji nie rozumieją, jak Rzepliński i mu podobni.
Wydaje mi się, że magister Przyłębski będzie najlepszym naszym kandydatem na to stanowisko, może głównie dlatego, że jest uważany przez to środowisko sędziowskie za durnia, co stwarza przesłanki by twierdzić, iż nie będą w chwili próby zagrażały mu wyjaśnienia tych prawniczych omnibusów, co to myślą, że wiedzą lepiej niż ja, czyli my… ogólnie.

– Ale panie Prezesie, to tylko dość przeciętna pani magister, a przecież w TK zasiadają profesorowie prawa z jakimś konkretnym dorobkiem naukowym.

– Jak… pani? To Przyłębski jest kobietą?

– No… tak panie Prezesie.

– Fryzura mnie zmyliła… Chociaż natura podpowiadała, że… coś z nim jest nie tak… No i co z tego, że przeciętna? Jak będzie zarządzała profesorami prawa, to ludzie zrozumieją, że wcale nie jest taka przeciętna. To wybitny magister, skoro uznałem… uznane zostało, że ma większe predyspozycje, niż nie jeden profesor.

– No niby tak, panie Prezesie, ale zanim zacznie nimi zarządzać, jak w ogóle uzasadnić taką kandydaturę? Przecież ona nie ma żadnych zasług, wygląda bardziej niż blado przy tych wszystkich wybitnych znawcach prawa…

(Mlask).
– Wykorzystamy zasadę przeniesienia. To zawsze działa. Ty wierz Beato, co to jest zasada przeniesienia?

– No… tak, panie Prezesie… czy ja wyglądam na Sasina?

– Czyli nie wiesz…. Zasada przeniesienia polega na tym, że jak ktoś jest wybitny w jednej dziedzinie, to ludzie myślą, że i w innych jest równie dobry. Jak celebryta wypowiada się na temat aborcji, to gorszy sort to słucha, chociaż ten tylko niby śpiewać potrafi. Więc jak już taki mechanizm działa, to i my go wykorzystamy.

– A w czym miałaby być wybitna magister Przyłębska, panie Prezesie?

– Jak to w czym jest wybitna? Kulinarnie jest na pewno… ponadprzeciętna. Ty wiesz Beato, jak ona potrafi zrobić pierogi?

– Jakie pierogi, panie Prezesie?

– No… Nasze. Ruskie. Jest w tym na pewno ponadprzeciętna. A na tle takiego profesora prawa, co nawet wodę przypala, jak na herbatę gotuje, to można powiedzieć, że jest nawet wybitna.

– No tak, panie Prezesie, ale czy nasz elektorat to rzeczywiście kupi? To trochę… naciągane.

– Nasz elektorat mnie zna. Wie na jakiej zasadzie dobieram sobie ludzi.

(Mina świadcząca o wybitnej inteligencji)

– Ja Beato za was myśleć nie będę. Ja tylko podpowiadam. Wymyślcie taką ustawę, żeby tylko Przyłębski pasowała jako kandydat na prezesa TK. Jeśli nie będzie innych przesłanek, to napiszcie, że Prezesem TK może zostać tylko osoba… o najmniejszych stopach… na przykład z tego całego składu osobowego TK.

– Jak najmniejszych stopach? Panie Prezesie?

– No… jak się nazywa ta z zawiązanymi oczami, ta co sprawiedliwość symbolizuje? Tamara?

– Tamida, wysoki… Panie Prezesie.

– No Tamida. Jest ślepa… więc gdzie jeszcze z takimi buciorami – oburzenie. – Od razu będzie oczywiste, że prawo podepcze. Czy ja muszę cię Beato uczyć, jak ustawy pisać? Nie wierz, to idź do Zbyszka, on ostatnio zmieniał prawo, bo okazało się, że można tak o, bez żadnej racji, osądzić kogoś, kto ponoć coś ukradł. Ja wskazuję człowieka, jako rzeczowego i zdolnego menadżera Obajtka, który ma zrobić karierę w naszej partii, a bezduszne prawo wyciąga jakieś dowody jego rzekomych przestępstw. No… jak dowody mają w tym kraju wyższą wartość jak moje odczucia społeczne, to nie o to walczymy przecież w Prawie i Sprawiedliwości. W statucie to mamy: Walczymy o prawo, a jak ono nie jest społecznie oczekiwane, to walczymy o sprawiedliwość. Prezes TK, który tego nie rozumie narobi więcej szkód niż pożytku. Dlatego Przyłębski ma nim zostać, dla dobra Narodu. Rozumiesz to Beato, czy nie?

– No… oczywiście, rozumiem. Czy ja wyglądam, jak Ozdoba, czy Jaki?

