Niewykrywalne przestępstwa doskonałe
Kryminologia to ciągle rozwijająca się nauka, oparta na złożonej analizie dowodów przestępstwa.
Od czasu do czasu słyszymy o kolejnych sukcesach śledczych, którzy przy wykorzystaniu najnowszych osiągnięć tej dynamicznie rozwijającej się dziedziny, odkrywają sprawców zbrodni sprzed kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat.
Zbrodnie, których w owych czasach nie sposób było wykryć, bo ówczesna nauka nie miała tak doskonałych narzędzi analizy dowodów jak obecnie.
Pewnie za kilkadziesiąt kolejnych lat zbrodniarzy będziemy namierzać po analizie biologicznej rozrzedzonego powietrza na miejscu zbrodni lub ich wizerunek odtworzymy z analizy mikro-różnic temperatury drzwi lodówki, które „zapamiętały” odcień lub wręcz „zrobiły” zdjęcie termowizyjne zabójcy, gdy ten popełniał morderstwo.
Wyobraźnia nieraz nie nadąża za rozwojem nauki. Kto jeszcze kilka lat temu pomyślałby, że z pomocą sztucznej inteligencji można zmusić naszego pra-pra-pradziadka z fotografii, z końca XIX w. do tego, by nas ze zdjęcia pozdrowił, uśmiechnął się i przyjaźnie pomachał ręką?
Czy istnieją jednak przestępstwa, których nie sposób będzie wykryć nigdy przy pomocy nawet najbardziej futurystycznych urządzeń analitycznych i przy współpracy sztucznej inteligencji deklasującej Arystotelesa, Einsteina, Edisona, Sherlocka Holmesa… do kupy razem wziętych?
To niestety jest bardziej niż możliwe. Tak się będzie dziać, gdy kompletnie żadnych dowodów… nie będzie.

Edward Podajny – 24-letni, wysportowany mężczyzna został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu na przedmieściach Warszawy.
Zakwalifikowano to jako zgon z przyczyn naturalnych, chociaż trudnych do wyjaśnienia z uwagi na młody wiek denata oraz jego ogólny stan zdrowia.
Do zabójstwa przyznał się jednak Albert Derec, trzydziestoletni informatyk z Łodzi, podając zarówno swój motyw jak i cały przebieg morderstwa.
Badania potwierdziły wersję zabójcy – rzeczywiście w trakcie morderstwa widziany był on przez ponad trzydziestu świadków w pubie odległym o blisko sto kilometrów od miejsca zbrodni, a opisany przez niego sposób popełnienia przestępstwa doskonale tłumaczył zgon bez widocznych przyczyn medycznych.
Zdumieni?
Pewnie nie mniej, niż organy ścigania, które nie potrafiły sporządzić aktu oskarżenia, mimo pisemnego przyznania się sprawcy do popełnienia owego czynu.
To tylko przykład obrazujący zasady działania zabójców, na których nasz świat kompletnie nie jest gotowy.

Jeśli chcielibyście się dowiedzieć więcej na temat przestępców nowej generacji, których przy obecnej konstrukcji prawa karnego nie da się rozliczyć z żadnych popełnianych przestępstw – jest to temat przewodni „Ciemnej strony oświeconych” – opowieści o nastolatku, który przez przypadek wchodzi w nieznany sobie świat ludzi będących na wyraźnie wyższym poziomie zrozumienia.
Wraz z nim poznacie krok po kroku ukrytą przed nami strukturę nadzoru nad ludźmi, których umiejętności parapsychiczne mogłyby stworzyć na świecie kolejny „dziki Zachód”, nad którym żadne cywilizowane prawo nie byłoby w stanie zapanować.
Tam znajdziecie też wyjaśnienie, dlaczego tacy ludzie jak wyżej wspominany zabójca Albert Derec – jest wytworem mojej wyobraźni, a nie żywym człowiekiem zagrażającym na codzień naszej cywilizacji…

