Najlepsze miejsce na świecie, gdzie Wschód zderza się z Zachodem – Jacek Bartosiak – 2023
Autor opowiada o zmaganiach swojego zespołu ekspertów od strategii wojennych z polskim piekiełkiem.

Wymowa książki jest dość smutna i otwiera oczy na całkowitą niedojrzałość polskich elit politycznych. A zwłaszcza tych najgłośniej krzyczących o swoim patriotyzmie i umiłowaniu Ojczyzny, za którym bynajmniej nie idzie chęć do jej przygotowania na trudną wojenną rzeczywistość stojącą tuż za rogiem.
Najbardziej szokujący w tej kwestii jest opis nieudanej próby dotarcia przed oblicze Jarosława Kaczyńskiego, nazywanego w tekście jako „Alfa”.
Bartosiak porównuje jego najbliższe otoczenie do dworu króla feudalnego, które za audiencję u „najwyższego” i jego urobienie tak, żeby chciał słuchać, każe sobie płacić. Stawka i „moneta” zależą oczywiście od petenta i tego, co można od niego wyciągnąć jako dowód wdzięczności za tą specyficzną usługę.
Nie jest to może zaskoczenie, ale takich neutralnych, rzeczowych przekazów nie ma przecież tak dużo. Neutralnych, bo Bartosiak słynie z tego, że i Tuskowi się nie kłania, więc o polityczną stronniczość ciężko go posądzać.
Właściwie to tak się przejawia prawdziwy patriotyzm. Troska o Polskę i jej właściwe przygotowanie do zagrożeń związanych ze spodziewanymi wielkimi przetasowaniami na światowej arenie. Może dlatego Bartosiak nie chce patronatu politycznego ze strony władz ani obecnych, ani przyszłych.
Jest to opowieść o zespole pasjonatów, którzy zawodowo zajmują się poszukiwaniem strategii dla polskich sił zbrojnych, działając jednak niezależnie od wszelkich politycznych sił nacisku.
Próbują zainteresować tym władze, gdyż chaotyczne zakupy kilku rodzajów np. czołgów, które w działaniach wojennych potrzebują całkiem odmiennej logistyki i obsługi na pewno nie prowadzą do niczego dobrego na współczesnym polu walki.
Zespół Bartosiaka jeździ z prezentacjami również do Stanów Zjednoczonych, gdzie bierze udział w ćwiczeniach sztabowych i grach wojennych z dowództwem Armii USA.
Jak bardzo poważnie powinniśmy traktować ich pracę może świadczyć choćby to, że zespół ten wygrywał z dowództwem amerykańskim w czasie gier wojennych, gdzie Amerykanie „grali” Rosję a my polską armię z elementami zaplecza natowskiego.
Czyli mówiąc dobitnie – to tacy „amatorzy” współczesnego pola walki, którzy wygrywają z dowódcami mającymi bogate doświadczenie w realiach wojennych współczesnego świata.
Warto więc tę książkę potraktować jej apel prawdziwych patriotów o opamiętanie się całego polskiego świata politycznego, bo armię, która będzie w stanie sprostać zagrożeniom, jakie mogą się pojawić, nie buduje się co cztery lata według kolejnych nowych fragmentarycznych koncepcji, a o jej siłę i sprawności bynajmniej nie zaświadczy ilość wydatków na nią wyłożonych.
W przedstawianej przez Bartosiaka koncepcji dużą rolę odgrywają wnioski z trwającej wojny na Ukrainie oraz z zaskakujących sukcesów Ukraińców, których nikt się wcześniej nie spodziewał.
Jest też tam próba otrzeźwienia naszego społeczeństwa, że NATO może się do ewentualnej wojny, gdy Rosja nas zaatakuje, włączyć dopiero wówczas, gdy polska armia stawi skuteczny opór Rosjanom. O ile w ogóle to nastąpi, bo postawa Stanów Zjednoczonych jest niepewna (Ukraina też przecież miała ich „gwarancje” z lat dziewięćdziesiątych XX w. w zamian za zrzeczenie się prawa przez Ukraińców do posiadania broni nuklearnej).
Atak Rosji może też nastąpić w momencie, gdy USA wejdzie w konflikt z Chinami na Pacyfiku i nie będzie miało jak nas bronić. Możemy wtedy również zapomnieć o serwisowaniu, dostaw amunicji i zaplecza technicznego dla polskiego lotnictwa i czołgów zakupionych za oceanem.
Reszta NATO to niechętne do konfliktów Niemcy, czy Francja i Anglia, po których mamy historyczne ilustracje, jak się zachowują w czasie próby sił.
Koncepcja gotowości do aktywnej obrony i wciągania w nią stopniowo pozostałych zagrożonych agresją rosyjską państw bałtyckich naprawdę trzyma się kupy i wygląda dużo lepiej niż siedzenie z założonymi rękami z palcem na Art. 5 traktatu natowskiego.
W koncepcji jest też szeroko opisana polska opcja pozyskania broni nuklearnej na użytek własnego odstraszania, czy nawet technologii kosmicznych, by nie być wiecznie zależnym od technologii i pomocy z zewnątrz.
Naprawdę ta pozycja zasługuje na przeczytanie nawet przez laików.
