Kapitan Jamróz – Marcin Ciszewski – 2016
Ciągła zmiana głównych bohaterów to dość ryzykowny zabieg, ale wątek główny, czyli perypetie uzbrojonego po zęby wzmocnionego polskiego batalionu rozpoznawczego z roku 2007, który przenosi się w czasie do roku 1939, spaja wszystko zgrabną klamrą.

W końcówce wojny, gdzie rozpasana Armia Czerwona lansuje się na wyzwoliciela i nowego okupanta zarazem, już nie sama siła ognia ma decydujące znaczenie.
Teraz najbardziej liczy się dyplomacja, znajomość konsekwencji politycznych decyzji tamtych czasów oraz umiejętność doboru odpowiednich argumentów, by przekonać ówczesnych decydentów do zmiany taktyki działania, które wpędziło nas w ręce bolszewików na kilka następnych pokoleń.
Kolejny dowodzący batalionem wpada na makabryczny i z niewielkimi szansami powodzenia plan politycznego trzęsienia ziemi w czasie ustaleń w Jałcie, z których Polska pierwotnie wpadła pod radziecką okupację na czterdzieści następnych lat.
Szykowana akcja początkowo ma tyle luk i niedoskonałości, że bardziej przypomina naiwne zaklinanie rzeczywistości, gdzie projektant zakłada niemożliwą wręcz kombinacje szczęśliwych zbiegów okoliczności po swojej stronie i wyjątkowego pecha przeciwnika. Z czasem jednak ten irracjonalny projekt podrasowuje się sam, gdy w grę wkraczają ludzie i okoliczności, których autor początkowo nie przewidział i nie planował.
Niestety każdy dodatkowy element działający na korzyść śmiałków, zawiera też odpowiednią do swojej wagi skalę ryzyka i wywołuje pytania, czy to rzeczywiście niespodziewana pomoc, czy może zwykła wroga prowokacja.
Pikanterii powieści dodaje fakt, że tak do końca czytelnik nie wie, na czym polega planowana akcja i jakie są jej rzeczywiste cele. Z kontekstu musi się tego cały czas domyślać niczym detektyw, który próbuje dla własnych potrzeb dopasować obserwowane przez siebie wydarzenia do którejś z własnych hipotez na temat pożądanego efektu końcowego.
Powieść zawiera akcenty wojennej rzeczywistości, ale – w porównaniu do części poprzednich – są one już tylko incydentami i zastępuje je tu już intryga, dyplomacja i polityczne naciski, wzmocnione pozycjonowaniem się polskiej dyplomacji do występowania w nowej roli, której w oryginalnej historii nigdy wcześniej w rzeczywistości nie miała.
Na naszych oczach tworzy się alternatywna historia, która ma oszczędzić nam całych dekad radzieckiego wyzysku i okupacji.
O ile się uda.
Jeśli lubisz podobne klimaty
Interesują Cię thrillery polityczne, służby specjalne, Rosja, NATO i zakulisowe operacje? Sprawdź również „Departament Theta” — thriller szpiegowski Adama Podkowy o scenariuszu, który wydaje się niebezpiecznie możliwy.
Poznaj „Departament Theta”
