Instrukcja dla zdrajców Ojczyzny – poufne
– Chciałbym dla pana pracować, Wasza Ekscelencjo Władimirze Władimirowiczu.

– Dobrze to przemyślałeś? Wiesz, że u mnie nie ma takiego pojęcia: „Ja się chcę wycofać”.
– Wiem, ale wiem też, że takich pieniędzy nie zarobię u nikogo innego i to jeszcze… bez konieczności płacenia podatku.
– To prawda. U mnie się zarabia w krypto, więc nawet, jak kiedyś światowe demokrację ten rynek uregulują, to zawsze będziesz mógł powiedzieć, że masz 100 Bitcoinów, kupionych za 10 $ kilkanaście lat temu.
– U nas w kraju tyle ludzi już dla Ciebie Panie pracuje, że póki co, nikomu się tu nie uda uregulować tego rynku.
– To byłby dramat, bo to ostatnia metoda anonimowego rozliczania się na odległość… Ale skąd mam wiedzieć, że będą z Ciebie ludzie? Przecież ty jesteś politykiem. Przedstawiasz się, jak wielki polski patriota, biało-czerwoną wywijasz na wiecach, słowo „Polska” odmieniasz przy każdej okazji przez wszystkie przypadki.
– Bez jaj, Ekscelencjo. Na motłoch to działa, jak sutanna. Załóż na tyłek albo złap za flagę, to na czole nawet sfastyki wytatuowanej już nie zauważą.
– To prawda. Wybacz, ale musiałem sprawdzić, czy ty przypadkiem rzeczywiście nie jesteś polskim patriotą.
– A czy prawdziwi patrioci chodzą i kłapią na lewo i prawo, że są patriotami?
– Słuszna uwaga. Oni tego nie robią. No dobrze, ale wiesz, że od ciebie, jako polityka, będę musiał wymagać więcej. Nie będziesz dostawał konkretnych zadań, tylko nakreślę ci ogólne ramy mojej polityki dla Europy i będziesz ją musiał inteligentnie realizować u siebie w kraju.
– Tak, Ekscelencjo. Koledzy już mi tłumaczyli, jak wygląda nasza europejską współpraca.
– Dobrze. Więc notuj. Pierwsza sprawa: Wszystko, co robisz, robisz dla Polski, dla Polek i Polaków, dla Ojczyzny. Wszyscy dookoła to twój wróg. Niemiec, Francuz… Putin też.
– No co też… Ekscelencja…
– Jak ktoś zauważy, że pracujesz dla mnie, wystarczy wtedy powiedzieć: „Putin to zbrodniarz”. To dla tępaka wystarczy, a inteligentny zawsze siedzi cicho, bo go debile zakrzyczą.
– No… niby tak.
– Drugie: W grupie siła. Europa może stać się światową potęgą, zdolną zagrozić naszym wspólnym interesom, więc twoim podstawowym obowiązkiem będzie praca nad demontażem Unii Europejskiej. Bo oni chcą wam odebrać suwerenność, odebrać podmiotowość, postawić wiatraki, zamiast pieca na węgiel itd. itd. Przecież to domena demokracji, tam zawsze znajdzie się coś, co komuś nie pasuje. A twoje zadanie polega na tym, żeby tylko to wybrzmiewało w waszej narodowej polityce.
– No to już wymaga mega debili, jako odbiorców.
– Twoja w tym głowa, żeby nawet rolnik, który najwięcej zyskuje, darł ryja, że Unia go okrada.
– Mam mieszane uczucia w tym temacie. Po brexitcie nasi przyjaciele z Anglii skarżyli się, że już przestali być Tobie, Panie, potrzebni.
– Zapomnieli tylko dodać, że otrzymali za swoje usługi gigantyczną zapłatę.
– Pytania nie było.
– Po trzecie, Ukraina. Muszę tłumaczyć, co jest moim celem?
– No… średnio.
– Dokładnie. Każdy, kto ich w jakikolwiek sposób wspiera, godzi w moje interesy. Pomagając im, wyciągacie moje pieniądze, którymi mogę się i z wami dzielić, lub nie. Rozumiesz.
– Tak, Panie. Moi koledzy już rozpętali akcję: Stop Ukrainizacji Polski. Robimy swoje.
– Po czwarte: Zbrojenia. Wiecie, że utworzenie przemysłu zbrojeniowego w Polsce nie stoi w moim interesie. Macie kupować za oceanem. Jak Chińczycy będą wiązać Amerykanów w tamtych rejonach, Europa nie będziecie mogła liczyć ani na dostawy amunicji, ani na zaplecze techniczne z tamtego kierunku. I o to chodzi. Stawajcie na głowie, to dla mnie priorytet!
– Jasna sprawa.
– Współpracujcie ze swoimi braćmi z moich partii w całej Europie. Nawet z tymi w Niemczech, którzy niby chcą rewizji waszych granic.
– Ciężko to będzie wytłumaczyć polskiemu wyborcy.
– Polski wyborca jest głupi. Wasza wspólna niechęć do Eurokołchozu musi być taka głośna, żeby każdy lokalny nacjonalizm narodowy pozostawał w tle, rozumiesz.
– Rozumiem, panie.
– I ostatnia sprawa fundamentalna. Mówiłem, że do utrzymania władzy, jak już ktoś do niej dochodzi, potrzebne są konkretne argumenty. I mogę strzępić język, a i tak głupiec nie usłyszy. Jednych uczyłem 8 lat, innych 16… Musicie stworzyć nie jakieś wojska obrony terytorialnej, tylko zwykłe Zielone Ludziki. Pod waszą lokalną tradycje. Zamiast kosy na sztorc, niech mają różańce bojowe. Niech ich będzie coraz więcej. Niech ludzie zaczynają nabierać szacunku.

– Już jeden z nas taki ruch rozwija, Panie.
– Intensywniej, sprawniej! Ja już nie mam cierpliwości i pieniędzy dla nieudaczników. Nie sztuką władzę zdobyć. Sztuka ją utrzymać!
– Jasne, Ekscelencjo. Będę ci wiernie służył, jak i reszta nas w twojej zjednoczonej Europie.
– Cieszę się. To do roboty. I… pozdrów Piotrka.
– …Piotrka? Jakiego Piotrka?
– Tego, co zaspokoił twoje młodzieńcze fantazje w pokoju hotelowym zeszłej wiosny w Kielcach.
– A skąd Waszą Ekscelencja…
– No bez jaj. Jak będziesz miał koło siedemdziesiątki, to co ja mam ci zaproponować, pieniądze? Wtedy będziesz pamiętał, jakie zdjęcia są w kremlowskich sejfach.
