Doktórka od familoków – Magdalena Majcher – 2023
Połowa lat siedemdziesiątych. Czasy, w których każdy nowoczesny Polak ma papierosa w zębach, a gęsty, czarny dym z pobliskiego komina hutniczego jest oznaką niezwykłego postępu i nadzwyczajnej prosperity lokalnej społeczności, która ma swój unikalny udział w największym sukcesie gospodarczym swojej socjalistycznej Ojczyzny.

Fabryka zapewnia mieszkanie i wyżywienie. Dba o swoich pracowników i ich rodziny.
To prosty lud. Tak prosty, że nawet szkoły zaniżają poziom edukacji, bo miejscowe dzieci nie nadążają za średnią krajową, a szkoła specjalna pęka wręcz w szwach.
Tylko czy rzeczywiście prości robotnicy, skupieni wokół huty metali nieżelaznych jednej z katowickich dzielnic, są aż tak wielkim genetycznym obciążeniem dla swojego potomstwa, że te tak drastycznie odstaje intelektualnie od reszty polskich dzieci?
Pewność zatrudnienia daje ludziom upragnioną stabilizację życiową, choć zarobki starczają ledwie „od pierwszego, do pierwszego”. Najbardziej prestiżowym działem huty jest wytapianie ołowiu. Tam zarabia się najwięcej, ale nikt nie trafia tam na stałe. Cykliczne badania okresowe odsuwają robotników na inne kierunki, gdy poziom ołowiu w ich moczu osiąga „cztery krzyżyki”. Pewnego razu wyjątkowo pazerny na pieniądze pracownik, żeby zmylić służby medyczne, podstawia do badania mocz swojego półrocznego dziecka. Wynik badania zastanawia – również „cztery krzyżyki”, jak u etatowego pracownika działu wytapiania ołowiu.
Jedna z lekarek, pediatra z miejscowej przychodni zaczyna równolegle po swojej specjalności także zauważać coraz więcej związków przyczynowo-skutkowych między miejscem zamieszkania jej małych pacjentów, a ich zaburzeniami zdrowotnymi.
Któregoś dnia ze szpitala, do którego lekarka skierowała jednego ze swoich najtrudniejszych pacjentów, przyjeżdża pani profesor nauk medycznych, jedna z najsłynniejszych „gwiazd” polskiej pediatrii, która prosi lekarkę o pogłębienie badań dzieci w tej konkretnej lokalnej społeczności hutniczej.
I tu zaczyna się bardzo niebezpieczna akcja szeroko zakrojonych, na półoficjalnych badań nad poziomem ołowiu w organizmach niemal wszystkich dzieci okolic katowickiej fabryki.
Wyniki są zatrważające, ale wyjaśniają wysoki poziom anemii, opóźnienia intelektualnego i rozwojowego dzieci, choć w dokumentach medycznych nie może pojawić się wprost nazwa choroby „ołowica”, gdyż to zaalarmowałoby władze, dla których każde utrudnienie na drodze do sukcesu gospodarczego kraju jest celowym działaniem antypaństwowym wrogim Narodowi Polskiemu.
Kontynuowanie badań grozi więzieniem, ale cząstkowe wyniki nie dają już pola do spekulacji – fabryka nie tylko żywi, ale i przede wszystkim truje.
Lekarka w porozumieniu i przy wsparciu pani profesor zaczyna wychodzić z mroku niedomówień. Mając za sobą całą lokalną społeczność zaczyna batalię przeciwko trucicielom.
Głównym przesłaniem tej książki jest oddanie hołdu lekarce lokalnej przychodni w Szopienicach pani doktor Jolancie Wadowskiej-Król, której determinacja i chęć pomocy swoim małym pacjentom spowodowała, że temat trucia katowickich hut przebił się po raz pierwszy do świadomości publicznej, co stało się początkiem walki ze skutkami szkodliwego działania wielkiego przemysłu.
Gdyby nie ona – robotnicy i ich dzieci mogliby jeszcze długo czekać na pojawienie się kogoś, kto odważy się wskazać prawdziwe przyczyny ich niedomagań zdrowotnych, przeciwstawiając się tym samym kolosalnej machinie propagandy sukcesu gospodarczego Polski Ludowej.
Na podstawie książki opisującej na faktach te historyczne wydarzenia z katowickich Szopienic lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku powstał nawet miniserial pt. „Ołowiane dzieci”.
Film oddaje zaledwie część klimatu książki, uwypuklając narrację z jednego punktu widzenia samej lekarki, podczas gdy książka jest dużo szerszym spojrzeniem, bo i ofiary uzyskują w niej głos. I nie skupia się tak mocno na uwypukleniu czasów minionych pod kątem wad systemu socjalistycznego. Główny kierunek to walka z ołowicą na tle systemu komunistycznego, podczas gdy film sprawia wrażenie, że batalia medyków jest tylko pretekstem do oddania klimatu życia w komunistycznym kraju, gdzie propaganda sukcesu góruje nad wszystkim, a komunistyczni aparatczycy wychodzą z każdego kąta.
Książka więc robi dużo większe wrażenie, niż sam film. I przekazuje dużo więcej emocji.
