Czerwony cesarz Xi Jinping i jego nowe Chiny – Michael Sheridan – 2025
Ciekawa pozycja przybliżająca nie tylko obecnego władcę Chin, ale i całą historię tego niezwykłego kraju od lat czterdziestych XX w.

Nie bez znaczenia jest szerszy rys historyczny, bez którego trudno jest zrozumieć obecne Chiny.
Główną postacią jest oczywiście obecny przywódca Chin oraz jego droga od czasów krnąbrnego nastolatka, który musiał być reedukowany przez system, gdyż jego pochodzenie oraz koneksje rodzinne nie gwarantowały „prawidłowego” rozwoju społecznego.
Na tle wydarzeń z jego życia widzimy przy okazji zdumiewający rozwój Chin z zacofanego kraju rolniczego do jednej z największych potęg gospodarczych współczesnego świata.
W treści tej książki odnaleźć można wskazówkę, jak to się stało, że rozległe protesty, które w pozostałej części świata stały się przyczyną upadku bloku socjalistycznego, w Chinach nie zdołały wywalczyć demokracji.
Rdzenni mieszkańcy tego kraju mają jakąś unikatową cechę, która przy normalnej (jak nie większej) korupcji, nepotyzmie i innych patologiach tego ustroju politycznego, nie zniszczyli gospodarki, jak zrobili to ich towarzysze w całym socjalistycznym świecie.
Bo samo utrzymanie buntującego się społeczeństwa w ryzach było tylko przejawem dużo większego bestialstwa i terroru w kraju, więc nie ma w tym jakichś magicznych i innowacyjnych przyczyn.
Xi Jinping nie był przebojowym politykiem, który swoją pozycję wywalczył dzięki jakimś unikatowym umiejętnościom czy spektakularnym sukcesom. Aczkolwiek wyczucie i umiejętność dostosowywania się i wykorzystywania możliwości rozwinął na nieprzeciętnym poziomie.
Popełniał błędy, ale rekompensował ich konsekwencje, skupiając swoje działania na tych dziedzinach działalności, w których dużo lepiej sobie radził.
I to go windowało w hierarchii zarządzania coraz wyżej.
Autor zastanawia się, czy nawet małżeństwo Xi Jinpinga z lokalną gwiazdą estradową nie było misternie budowanym nieskazitelnym wizerunkiem wzorowego urzędnika państwowego, któremu nie da się wytknąć absolutnie żadnej skazy wizerunkowej.
Krokiem milowym jego kariery było powierzenie mu nadzoru nad organizacją Igrzysk Olimpijskich w roku 2008 w Pekinie. Przy okazji dowiadujemy się o korupcyjnych kulisach powierzenia krajowi nie demokratycznemu tego zadania przez MKOI. Macki Chin sięgały bardzo daleko, a metodom działania chińskich decydentów nie można odmówić skuteczności.
Niejako w międzyczasie poznajemy na każdym etapie tej opowieści rzeczywistość wewnątrz chińskiego aparatu władzy, gdzie prym wiodą niezmiennie intryga i manipulacja.
Jednego dnia jest się na szczycie, by kilka dni później być w trakcie odsiadki dożywotniego wyroku więzienia lub wręcz na cmentarzu po tajemniczym wypadku lub zawale.
Ciężkie tortury są w stanie „potwierdzić” winy oskarżonych w niemal każdym przypadku. W pozostałych sytuacjach więzień umiera w sposób „naturalny”.
W takiej atmosferze elity rządzące Chinami wymieniają się cyklicznie do momentu, gdy pojawia się ktoś na tyle niepozorny i bezwzględny jednocześnie, żeby dużo sprawniej zainstalować się na stałe w takiej konfiguracji politycznej.
Gdy Xi Jinping trafia na szczyt w 2012 roku, okazuje się, że nauczył się nie tylko mechanizmów intryg i manipulacji, ale i opanował sztukę likwidacji zagrożeń, jakie mogliby sprawiać podobni mu wizjonerzy.
Ludzie zaczynają znikać. Jedni jego potencjalni przeciwnicy umierają z przyczyn „naturalnych”, inni w „nieszczęśliwych wypadkach”. Tych, co ośmielają się dostrzegać owe anomalie, ubywa w bardzo szybkim tempie.
Gdy wybucha epidemia COVID-19 Xi Jinping dostaje niepowtarzalną okazję zacieśnienia pętli kontroli i inwigilacji społeczeństwa do granic możliwości technicznych dostępnych reżimowi.
Dla dobra Narodu każdy Chińczyk może wyjść z domu tylko z zainstalowaną w telefonie aplikacją śledzącą, która dostarcza władzom informacje o wszystkim, od tego, gdzie idzie, poprzez to, z kim i o czym rozmawia, po listę zakupów, z którymi do domu wraca.
W sytuacjach skrajnych całe miasta ludzi są zamykane w czterech ścianach swoich małych klatkach mieszkań na pełne dwa miesiące bez możliwości wyjścia na zewnątrz.
Niech świat podziwia jak sprawnie Chińczycy walczą z epidemią. I tak przecież prawdy o liczbie rzeczywistych ofiar się nie dowie.
Konkluzje są dość niepokojące, w opinii autora. Xi Jinping jest racjonalnym ryzykantem, co powoduje, że jest bardzo niebezpieczny dla całego demokratycznego świata.
Rządzi niezwykle twardą ręką, zapewnił sobie dożywotnie sprawowanie władzy, a gospodarka chińska nie jest dla niego żadną świętością, którą będzie stawiał na piedestale w walce Chińczyków o prymat jako gospodarczej potęgi świata.
Liczba tajemniczych zgonów na szczytach administracji państwowej oraz powyższe fakty świadczą o tym, że jest to dyktator bezwzględny, który nie zawaha się przed ewentualnym konfliktem zbrojnym ze Stanami Zjednoczonymi, gdy te staną mu na drodze, np. w oficjalnym dołączeniu Tajwanu jako prowincji Chin.
Książka naprawdę godna polecenia dla każdego, kto chciałby być na bieżąco w światowej geopolityce.
