Beatyfikacja Zbigniewa Ziobry?

Jak się nieoficjalnie dowiedział dziennikarz RoZpubliki – Ojciec Tadeusz Rydzyk rozważa wystąpienie do władz Kościoła o beatyfikację swojego orędownika i wyznawcę, pierwszego od czasów Stanu Wojennego polskiego męczennika politycznego – najdłużej w III Rzeczypospolitej rządzącego Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, absolwenta Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego magistra Zbigniewa Ziobry.

Nikogo nie trzeba już obecnie przekonywać, że wyżej wymieniony polityk jest obecnie jednym z najsilniej prześladowanych członków opozycji parlamentarnej w Polsce.
Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że dowodów na Jego męczeństwo nie brakowało nawet w czasie, gdy sprawował władzę powierzoną Mu przez Boga i ludzi.
Bo czymże innym był bezduszny opór sądowy lekarzy, którzy popełnili liczne błędy w czasie leczenia ojca Pana Zbigniewa?
Mimo zmiany prawa i wsparciu Prokuratury, nadal kolejne Sądy uniewinniały ich od stawianych zarzutów. Ile mąk psychicznych musiał przejść przez te wszystkie lata ten zacny człowiek, który mimo dysponowania całym aparatem represji i użycia go w zbożnym celu nie był w stanie wyegzekwować prawdy, którą chciał dać światu. Pozostaje nam tylko nadzieja, że dało to do myślenia wszystkim medycznym specjalistom by nie pchali się już z pomocą tam, gdzie istnieje ryzyko popełnienia błędu, bo kiedyś może skończyć się w tym kraju bezkarność Sędziów, którzy rzekome dowody stawiają ponad naszą narodową, tradycyjną wiarę w życie wieczne.
Ten Święty człowiek oczywiście nie myślał tylko o sobie i swojej rodzinie. Pomógł wielu zacnym postaciom.
Gdy osoba znana jako strateg tysiąclecia, Naczelnik Państwa, skromny, wycofany wizjoner Jarosław Kaczyński ujrzał w niedocenianym wówczas Asie Zarządzania, namaszczonym przez Boga Danielu Obajtku niekwestionowanego króla polskiego biznesu narodowego, siły zła już szykowały się, by i jemu zadać cios.
Okazało się, że ten wybitny organizator, który swego czasu potrafił załatwić folię, czym udowodnił, iż jest godzien sterować nawet całą polską gospodarką, ma zwykłe zarzuty kryminalne na swoim koncie.

Sytuacja wydawała się być beznadziejna, gdyż akt oskarżenia spoczął był już w Sądzie, co mogło się skończyć analizą zebranych dowodów, które jawnie stały w całkowitej sprzeczności z odczuciem społecznym Prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Magister Zbigniew Ziobro – Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny zmuszony był ustawą zmieniać prawo karne w Polsce, by móc wycofać akt oskarżenia z Sądu, w przysłowiowy przeddzień rozprawy. Zdążył, a ponowna analiza aktu oskarżenia w Prokuraturze wykazała, że odczucia Prezesa Jarosława Kaczyńskiego są na tyle rzetelne, by zwolnić Sąd z konieczności analizy zebranych dowodów. Na szczęście dla Polski, podstępny akt oskarżenia nigdy już nie wrócił z Prokuratury do Sądu i Polska zyskała elitę najwyższej jakości do zarządzania naszym dobrem narodowym.

W ciągu całej, swojej, długiej kariery Minister Sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego magister Zbigniew Ziobro pomógł w ten sposób bardzo wielu zacnym postaciom, których normalne organy ścigania krajów demokratycznych notorycznie mylą ze skorumpowanymi urzędnikami nadużywającymi stanowisk i władzy.
Gdyby nie On, pewnie skazano by też wielu duchownych, bezpodstawnie oskarżanych o pedofilię, co należało odczytywać jako atak na cały Kościół Katolicki. Jak podstępne potrafią być kilku/kilkunastoletnie dziewczynki, czy chłopcy przekonał się niejeden duchowny i nie tylko. Gdyby nie Zbigniew Ziobro, pewnie skazany zostałby nawet syn Jacka Kurskiego, zaatakowany wielokrotnie przez dziewięcioletnie dziecko, którego niecne manipulacje wymusiły na jego ofierze zachowania karygodne (na szczęście nie dano wiary tym podłym oszczerstwom dziewięcioletniej prowokatorki).

Jednocześnie poznaliśmy też Jego miłosierdzie, gdyż żadne z tych perfidnych dzieci nie odpowiadało karnie za prowokowanie i wyzywające zachowanie epatujące podstępną dziecięcą niewinnością, tak często stosowaną przez tych przyszłych degeneratów i bezpodstawnych oskarżycieli, czyhających na osoby wyznające najwyższe katolickie wartości.
Wśród niewątpliwych zasług byłego Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, absolwenta Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego magistra Zbigniewa Ziobry jest też drastyczne skrócenie pozornie dwukrotnie wydłużonego postępowania sądowego za jego czasów. Społeczeństwo całe dekady na to czekało. Statystycznie wprawdzie ten okres się drastycznie wydłużył, ale dzięki rzetelności telewizji narodowej wyrok poznajemy już na konferencji prasowej Pana Ministra w dzień zatrzymania domniemanego przestępcy. Prace nad ujednoliceniem owego wyroku z późniejszym oficjalnym wyrokiem sądowym trwały nieustannie przez cały okres reform Pana Zbigniewa. Niestety nie starczyło czasu, by wymienić całą kadrę sędziowską na prawników rozumiejących konieczność tej spójności prawnej.
Ale i to niech będzie dowodem na męczeńską postawę magistra Ziobry, który napotkał w tej materii nadzwyczajny opór czterdziestokilkuletnich Sędziów stalinowskich.
Całe jego życie to jedna wielka walka o najwyższe wartości, których gotów był bronić nawet pistoletem noszonym za paskiem spodni, bo żeby sprawnie mafię zwalczać, trzeba upodobnić się do jej najwyżej postawionych funkcjonariuszy.

Dzięki niemu zyskali i Strażacy, którzy z definicji odpowiedzialni są w naszym kraju za zwalczanie przestępczości w reprezentatywnych dla całej Polski okręgach wyborczych posłów partii Pana Zbigniewa. Ten zacny człowiek nie zapomniał też o Kołach Gospodyń Wiejskich w swoich okręgach wyborczych, gdzie od najcięższych przestępstw owe kobiety odciągały garnki i patelnie zakupywane z Funduszu dla Ofiar Przestępstw oraz kuchenki mikrofalowe zagrzewające je do walki z przestępczością zorganizowaną.
Prawdziwa martyrologia owego głębokiego Patrioty zaczęła się jednak zaraz po zmanipulowaniu większości społeczeństwa przez późniejszą Koalicję 13 Grudnia.
Ten zdrowy, uzbrojony i pewny siebie wizjoner i niekwestionowany autorytet magisterski wśród zwalczających go nieuków i ignorantów prawnych z tytułami profesorów prawa natychmiast po utracie władzy ciężko zachorował.

Mimo licznych dowodów i wyciskających łzy z oczu materiałów fotograficznych nawet to niektórzy z jego przeciwników politycznych kwestionowali, nie mogąc doczekać się badań wewnętrznych, zorganizowanych przez polskich biegłych sądowych.
Nigdy do takich badań nie doszło, gdyż męczennik polityczny, wieloletni Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego magister Zbigniew Ziobro przemyślał swoją sytuację i zmuszony był podzielić los wielu Polaków, którzy w czasie Stanu Wojennego nie powrócili do Ojczyzny. Na szczęście i on przez czysty przypadek przebywał właśnie turystycznie w Budapeszcie, gdy w Polsce siły zła zaczęły spiskować w sprawie jego odpowiedzialności karnej za wyssane z palca rzekome przestępstwa związane z defraudacją powierzonych mu funduszy społecznych.
Dwadzieścia sześć przestępstw kryminalnych związanych z nadużyciem władzy i funduszy publicznych miały niby przekreślić cały jego dorobek życiowy i osiągnięcia.
Najbardziej w tym wszystkim boli, że siły zła oskarżają go o ciągnięcie własnych korzyści finansowych i wizerunkowych z zarządzania publicznymi pieniędzmi, a przecież Pan Zbigniew nieraz dawał już dowody na to, że publiczne pieniądze go nie interesują.
Za jego reformy i przekonania polityczne płaciliśmy publicznymi środkami po milionie euro dziennie kar finansowych jako Polska i ani razu pan Zbigniew nie zająknął się nawet, że go to interesuje.
Naprawdę całą swoją postawą komunikował, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Liczą się zasady i twardy charakter.
I nie uniknął w ten sposób podłej nagonki, co w pewnym momencie – bezpośrednio przed uzyskaniem azylu politycznego na Węgrzech – spowodowało nagły nawrót jego choroby, co w każdym cywilizowanym kraju powinno zastopować proces karny.

Ale nie w reżimie demokratycznym, gdzie stan zdrowia oskarżonego nie zwalnia z odpowiedzialności karnej.
Ojciec Tadeusz Rydzyk w swoich staraniach nie zapomina jednak też, że do beatyfikacji potrzebne jest świadectwo cudu, poparte twardymi dowodami licznych świadków, którzy o owym cudzie byliby w stanie zaświadczyć, lecz w przypadku męczennika politycznego Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, absolwenta Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego magistra Zbigniewa Ziobry jest to kwestia całkowicie prosta do udowodnienia.

Tuż po uzyskaniu azylu choroba się gwałtownie cofnęła, umożliwiając polskiemu męczennikowi aktywną walkę z nękającym go reżimem za pomocą mediów katolicko-narodowych oraz platform społecznościowym.
Trzymamy kciuki za cały proces beatyfikacji, wierząc, że nawet cała niesprzyjająca magistrowi Prawa Zbigniewowi Ziobrze część sceny politycznej w chwili próby cudu publicznie nie zakwestionuje.

